Komórki w naszym organizmie ulegają ciągłemu rozpadowi, a następnie przetwarzają zniszczone elementy. W 2016 roku dr. Yoshinori Oshumi z Japonii otrzymał nagrodę nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny za odkrycie mechanizmów tego procesu, który nazywa się  autofagia.

Co to takiego autofagia?

Większość tkanek w naszym organizmie regularnie wymienia swoje komórki na nowe. Wielu narządom potrzeba różnej ilości czasu na całkowitą regenerację, a komórki w niektórych tkankach nie są już nigdy wymieniane na nowe. Doktor Oshumi japoński biolog komórkowy przez wiele lat prowadził badania na temat tego w jaki sposób ludzkie komórki pozbywają się odpadów. Naukowo proces ten nazywa się autofagią.

Słowo autofagia pochodzi od greckiego „auto” czyli „sam” i „phagein” – „zjadać”. Połączenie tych wyrazów wyjaśnia, że autofagia jest procesem samozjadania. Brzmi to nieco przerażająco i niepokojąco ale ten właśnie proces sprawia, że jesteśmy zdrowi.

Doktor Christian De Duve – biochemik z Belgii jako pierwszy odkrył autofagię i za to właśnie otrzymał nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny w 1974 roku. W latach 60 ubiegłego stulecia zaczął on badać tkanki wątroby i odkrył coś bardzo interesującego. Zauważył, że w komórkach znajdują się specjalne pęcherzyki zajmujące się recyklingiem. Później nazwano je lizosomami. Lizosomy są czymś w rodzaju żołądka komórek, zawierają specjalne enzymy trawienne, przy ich pomocy lizosomy trawią obumarłe lub uszkodzone tkanki, resztki jedzenia, bakterie, wirusy i inne śmieci zgromadzone w komórkach. Wszystkie te odpady są przetwarzane na nowe komórki energię. To właśnie proces autofagii, który jest niezbędny do życia. Dzięki lizosomom nasze ciało może rozkładać różne struktury białkowe na aminokwasy. Następnie ten budulec jest wykorzystywany do tworzenia nowych komórek.

Białko zwierzęce a budowa komórek?

Badania udowodniły, że ludzie którzy nie spożywają białek zwierzęcych mają podobną ilość białek i węglowodanów w układzie pokarmowym jak ci którzy je jedzą. Nasz organizm wykorzystuje wcześniej zmagazynowane białka w formie obumarłych i uszkodzonych komórek i bakterii. Każdego dnia nasze ciało musi wymienić ponad 198-283 g białka. Przeciętny człowiek zjada ok. 71 g białka dziennie. To za mało aby zbudować nowe komórki. W tym miejscu wkracza proces autofagii. Dzięki przetworzeniu białkowych śmieci organizm zapewnia sobie wystarczającą ilość białka. Jeśli proces autofagii nie funkcjonuje prawidłowo u danej osoby może pojawić się cukrzyca typu II, choroba Parkinsona, niektóre choroby wieku podeszłego, a nawet rak.

Kiedy nie działa naturalny mechanizm utylizacji, uszkodzone komórki oraz części zaczynają gromadzić się w organizmie, co prowadzi do trudności ze zwalczaniem komórek nowotworowych i komórek zainfekowanych niebezpiecznymi wirusami i bakteriami, a to już prosta droga do różnych poważnych chorób.

Doktor Oshumi udowodnił swoim odkryciem, że proces autofagii wzrasta na sile gdy organizm znajduje się pod wpływem stresu. Do takiego stresu możemy zaliczyć post, ograniczanie kalorii, a nawet głodówkę. W takiej sytuacji komórki zaczynają wykorzystywać odpady komórkowe w tym patogeniczne bakterie do wytworzenia energii i budowy nowych komórek. Nasze ciało ciężko pracuje aby odbudować ilość białka, a przy okazji się oczyszcza.

W każdym swoim badaniu doktor Yoshinori Oshumi stosował post oraz głodówkę, aby poruszyć organizm do intensywnego rozkładu toksycznych komórek i usunięcia się zbędnych odpadów. Okazuje się, że w trakcie postu nasze komórki żyją dużej i zwiększają produkcję energii. W organizmie pojawia się mniej stanów zapalnych, ponadto gdy ograniczamy liczbę spożywanych kalorii, poziom tlenku azotu w organizmie rośnie. Tlenek azotu jest związkiem, który pomaga oczyścić i odmłodzić nasze ciało.

Autofagia – głodówka i post

Autofagia - głodówka i post

Przerywany post czyli czas w którym jemy i pościmy, pomaga organizmowi oczyścić się. Dodatkowo ułatwia pozbycie się wagi i przyspiesza metabolizm. Ta metoda niesie ze sobą wiele korzyści zdrowotnych, takich jak mniejsze ryzyko chorób serca, problemów neurologicznych i cukrzycy. Redukuje także mniejsze stany zapalne, stres oksydacyjny i ciśnienie krwi. Oprócz tego okresowa głodówka chroni przed rakiem, przedłuża długość życia i reguluje poziom cholesterolu.

Są różne rodzaje głodówek więc można wybrać strategię, która najbardziej nam odpowiada.

Post 24 godzinny

Jeśli zdecydujemy się na tą metodę, wybierzmy dowolny dzień tygodnia, w którym nic nie będziemy jeść. Możemy zjeść śniadanie np.. w sobotę o 8:00 rano, a następny posiłek spożyć dopiero o 8:00 rano w niedzielę.

Post co drugi dzień

W tym przypadku należy jeść normalnie jednego dnia, a pościć następnego. Nie oznacza to, że nie wolno nam jeść w dniu głodówki. Jeśli zwykle spożywamy 2000 kalorii, w dniu postu ograniczmy ich ilość do 500 kalorii. W grupie osób, które ograniczyły spożycie kalorii o 20% w ciągu 2-6 lat zaobserwowano znaczną poprawę poziomu cukru we krwi, ciśnienia i cholesterolu co więcej, prawie wszystkim udało się ustabilizować swoją wagę.

Pomijanie posiłków

Gdy chcemy zacząć swoją przeprawę z głodówką i jesteśmy przerażeni taką dietą zacznijmy więc od pomijania niektórych posiłków. Aby zwiększyć metabolizm i uruchomić procesy oczyszczania naszego organizmu wystarczy zrezygnować z jednego posiłku dziennie.

Dzienne okno żywieniowe

Dzienne okno żywieniowe oznacza, że możemy jeść przez 8 godzin dziennie w każdym dniu tygodnia. Inna nazwa tej metody to dieta 16:8, ponieważ wszystkie posiłki spożywamy w ciągu 8 godzin, a przez resztę czasu nic nie jemy. Jeżeli wcześniej nie próbowaliście tej metody to zacznijcie od dłuższego okna żywieniowego. Możemy zjeść więc śniadanie o 8 rano, a kolację o 18:00. W ten sposób zostaniemy bez jedzenia tylko przez 14 godzin. Kiedy już przyzwyczaimy się do tego sposobu odżywiania możemy skrócić ten czas.

Jednodniowy post na wodzie

Wybór tej strategii oznacza, że wybieramy jeden dzień w tygodniu i pijemy wtedy wyłącznie wodę lub świeże soki bez cukru. Wiosna to najlepszy czas na tego typu głodówkę, ale możecie stosować tą dietę przez cały rok.

Wbrew powszechnej opinii wegetarianie nie cierpią na niedobór białka zwierzęcego, po prostu uzupełniają je w inny sposób. Oczywiście każdy sam decyduje o tym czy chce jeść mięso czy nie, ale nawet jeśli nie jesteście na diecie wegetariańskiej dobrze jest od czasu do czasu zafundować sobie dzień bez białek zwierzęcych. Gdy dostarczamy białka zwierzęce ze spożywanego mięsa i sera czy wypijanego mleka nasz organizm nie ma motywacji do przetwarzania białka z martwych komórek. Proces autofagii i odnowy komórek nie rozpoczyna się, a organizm dalej sam się zatruwa.

Dlatego jeśli nie mamy ochoty na post i mniejsze spożycie kalorii to przynajmniej rozważmy opcję kilku dni w tygodniu bez białek zwierzęcych

Źródło: naukawpolsce.pap.pl