Od lat powtarzamy, że jak przyjdzie mróz, to wymrozi wszystkie bakterie i wirusy więc skończą się choroby. Jednocześnie przeziębienie i grypę kojarzymy właśnie z zimnem. Jak to właściwie jest? Wirusy i bakterie to drobnoustroje potrafiące położyć nas do łóżka z gorączką, katarem i samopoczuciem umierającego. Staramy się ich unikać jak ognia, myją często dłonie, łykając różne suplementy i unikając kontaktu z chorymi osobami.

Czy mróz zabija wirusy?

Niestety od lat powtarzana mantra, że mróz powybija wirusy i bakterie niewiele ma wspólnego z prawdą. Mróz wirusów nie zabija, a przynajmniej nie wszystkie. Dobrym przykładem na to jest fakt, że w laboratoriach wirusologicznych praktykuje się zamrażanie wirusów w celu ich przechowywania, a nie zabijania. Jedynymi skutecznymi sposobami uśmiercającymi wirusy są substancje chemiczne, takie jak co najmniej 60% alkohol, lub wysoka temperatura około 70 stopni celsjusza.

Przykładowo: wirus grypy w temperaturze 0 stopni Celsjusza może przetrwać około 30 dni, a w lodzie ma praktycznie nieograniczoną przeżywalność. Ponadto niskie temperatury zmieniają otoczkę lipidową wirusa, to znaczy będzie łatwiej wnikał do organizmu i szybciej się namnażał.

Innym dowodem na to, że mróz wirusom nie jest groźny jest odkrycie, że w blokach lodu z Grenlandii znajdowały się zamrożone wirusy, które miały zdolność do infekowania organizmu. Podobnie sprawy się mają z bakteriami. Mróz ich nie zabija, a tylko ogranicza ich aktywność. Tak więc, kiedy przyjdzie odwilż, bakterie odzyskują aktywność i niestety nadal nas atakują.

Wysokie temperatury są najlepszą bronią przeciw wirusom. Już w temperaturze 20 stopni celsjusza udowodniono, że wirus grypy przeżywa tylko 6-8 godzin. Pamiętajmy jednak, że wirus w tym czasie zdążył się już rozmnożyć, więc jeszcze nie jesteśmy bezpieczni. W temperaturze 56 stopni tracą aktywność po ok. 3h, natomiast temperatura 70 stopni Celsjusza zabija wirusa, który ostatecznie traci zdolność do zakażania.

Mróz nie wymraża chorób, wirusów, ani większości bakterii, dlatego mroźna zima nie jest gwarantem zdrowia. Wręcz przeciwnie: wirusy poddane działaniu ujemnej temperatury mogą być jeszcze bardziej niebezpieczne. Jedynymi skutecznymi środkami zabijającymi wirusy są stężony alkohol i wysoka temperatura około 70 stopni celsjusza. Mróz nie wymraża także komarów ani kleszczy.

Tak więc cieszmy się mroźną zimą, bo śnieg tworzy piękny klimat za oknem jednak nie upatrujmy w niej lekarstwa na choroby i krwiopijców.

Jak uniknąć przeziębienia?

Jak uniknąć przeziębienia?

Pewnie każdy z Was wolałby przeżyć choć jeden sezon chorobowy bez zasmarkanego nosa i gorączki. Jest parę sposobów, które zwiększą nasze szanse w tej nierównej walce.

Zastanówmy się kiedy najczęściej zaczynamy chorować? W większości przypadków kiedy nadchodzi jesień i zima, a co za tym idzie – zmienia się temperatura. Za oknem jest szaro, zimno i mokro, a zamiast spacerów po parku raczej wybieramy się do kina, do kawiarni, albo po prostu zakopujemy się pod kocem i siadamy przed telewizorem.

Czym jest przeziębienie?

Nazwa wskazuje, że jest to choroba związana z wyziębieniem organizmu, ale tak naprawdę samo zimno nie wystarczy. Przeziębienie to choroba, którą wywołują rinowirusy i koronawirusy. Atakują one osłabiony organizm, no i sieją w nim spustoszenie.

Dlaczego więc babcie, mamy i lekarze przestrzegają, aby ciepło się ubierać, żeby się nie przeziębić? Chodzi o to, że wychłodzenie organizmu powoduje osłabienie układu odpornościowego, przez co jesteśmy bardziej podatni na atak wirusów. Pod wpływem zimna nasz organizm zaczyna uruchamiać mechanizmy mające na celu zmniejszenie utraty ciepła. W wyniku pobudzenia receptorów zimna na skórze następuje reakcja odruchowa, która prowadzi do skurczu naczyń krwionośnych i zmniejszenie przepływu krwi.




Po zwężeniu naczyń następuje kolejna faza tego procesu, która z kolei gwałtownie rozszerza naczynia krwionośne. Wtedy właśnie możemy zauważyć, że na przykład dłonie, czy policzki robią się czerwone. Zwężanie i rozszerzanie naczyń trwa jeszcze przez jakiś czas, po ogrzaniu organizmu i w konsekwencji rozkurczone naczynia krwionośne są po prostu bardziej przepuszczalne dla wirusów.

Skąd biorą się wirusy?

Skąd biorą się wirusy?

Drobnoustroje, które powodują przeziębienie uwielbiają suche i zimne powietrze, dlatego właśnie miesiące jesienno-zimowe sprzyjają ich namnażaniu. Według National Institute of Health, powłoka lipidowa wirusa robi się bardziej wytrzymała w niskiej temperaturze, dzięki czemu staje się on aktywniejszy i silniejszy. Jednocześnie te małe bestie uwielbiają właśnie nasze nosy i tam znajduje się ich najwięcej.

Naukowcy sprawdzili, jak zachowują się rinowirusy w temperaturze naszego ciała, czyli 37 stopni celsjusza, oraz w niższej temperaturze, takiej jaka panuje w naszych nosach, czyli 33 stopnie celsjusza. Okazuje się, że rinowirusy namnażają się szybciej w niższej temperaturze. Czyli: jeżeli chcemy uniknąć przeziębienia, po prostu dbajmy o to, żeby nasze nosy miały ciepło, bo wtedy rinowirusy będą się namnażały wolniej.

Zimne stopy a przeziębienie

Według badań przeprowadzonych przez Common Cold Centre z uniwersytetu w Cardiff, wychodzi na to, że nerwy stóp są połączone z reakcją nosa na temperaturę. W momencie, kiedy moczymy stopy przez 20 minut, zresztą na tym polegał eksperyment, dochodzi do obniżenia temperatury w naszej jamie nosowej, a to sprzyja namnażaniu się wirusów, bo one uwielbiają niższe temperatury. Ze względu na kwestie etyczne eksperyment przeprowadzono na 90 studentach.

Czy warto wietrzyć pomieszczenia?

Warto też wietrzyć pomieszczenia, zwłaszcza jeżeli przebywacie w nich z wieloma innymi osobami.Wiadomo, że katar, czy drobny kaszel, raczej nie zatrzyma przeziębionego w domu, a niestety taka osoba kichając i kaszląc będzie rozsiewała zarazki do powietrza, którym oddychają inne osoby. I tu się zaczyna błędne koło, bo przeziębiona osoba zasili armię drobnoustrojów, które będą gotowe do zarażania kolejnych osób. Dlatego ważne, aby wirusy nie gnieździły się tygodniami w tym samym pomieszczeniu, lecz wydostały się na świeże powietrze, bo tam mają mniejsze szanse na przetrwanie i zarażenie oczywiście kolejnych osób.

Pamiętaj o myciu rąk

Wirusy przenoszą się drogą kropelkową, dlatego jest ich najwięcej na tych przedmiotach, które chory dotykał, albo na nie kaszlał. Aby uniknąć przeziębienia, myj często ręce, zwłaszcza kiedy dotykasz przedmiotów ogólnego użytku, takich jak klamek, poręczy, albo też telefonów, czy klawiatur komputerowych.




Bezwzględnie należy myć ręce przed jedzeniem, ponieważ wirusy które dostały się na nasze dłonie mają podczas jedzenia komfortowe warunki, aby dostać się właśnie do jamy ustnej i zaatakować organizm od środka. Jeśli nie masz możliwości umyć dłoni, pamiętaj o tym, aby nie dotykać nimi twarzy. Chodzi o to, że jama ustna, nos, oraz oczy to są miejsca najbardziej wrażliwe na atak wirusów. Tymi drogami najszybciej wprowadzisz wirusy do swojego organizmu, dlatego raczej nie przecieramy brudnymi dłońmi oczu, nie dotykamy nosa, ani nie wkładamy ich do buzi.

Badania przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia WHO, a także doświadczenia lekarzy praktyków pokazują, że właściwa higiena jest najtańszą, ale też zarazem najskuteczniejszą metodą zapobiegania infekcjom. Z danych opublikowanych w czasopiśmie „The Lancet” wynika, że skrupulatne mycie rąk wodą z mydłem, przez minimum 10 sekund, mogłoby ocalić milion z dwóch milionów osób, które umierają każdego dnia na całym świecie z powodu biegunki.

Większość z nas pamięta o ich myciu po wyjściu z toalety, przed przyrządzeniem posiłku, albo po wyraźnie brudzących pracach. Ale czy myjemy ręce za każdym razem przed skorzystaniem z toalety? Po wizycie u chorego? Po wydmuchaniu nosa, czy po przyjściu do domu z pracy?

Myjemy dłonie 15 sekund ciepłą wodą z mydłem, również pod paznokciami, pierścionkami, bransoletkami? Powiedzmy szczerze: nie zawsze. A warto to zmienić, aby nie chorować!

Wysypiaj się i zadbaj o witaminę D

Niedawno naukowcy odkryli, że występuje istotna korelacja pomiędzy poziomem witaminy D w organizmie, długością snu, a ryzykiem zachorowania na przeziębienie. Okazuje się, że osoby, które śpią mniej niż 7 godzin na dobę i mają niski poziom witaminy D w organizmie po prostu częściej chorują.

Myj dokładnie wszystko, co jesz. Uważaj też na wylęgarnię zarazków, jakimi ostatnio stają się niektóre dyskonty spożywcze. Pracownicy są w nich zniechęcani do korzystania z L4, a co za tym idzie często przychodzą chorzy do pracy i rozsiewają zarazki. Idę o zakład, że po wytarciu zakatarzonego nosa nie mają oni możliwości od razu umyć rąk, a przecież mają kontakt z produktami spożywczymi. Nie pomoże przechowywanie ich w lodówce, bo wirusy akurat lubią niskie temperatury.

Poza tym trzeba pamiętać, aby te produkty dokładnie umyć przed spożyciem. Jeżeli jesteście przeziębieni, postarajcie się nie dzielić wirusami z innymi osobami. Jeżeli każda osoba przez pierwsze 2 dni przeziębienia, kiedy zarażamy najbardziej, pozostałaby w domu, skala zachorowań byłaby naprawdę dużo mniejsza. Dlatego zróbmy przysługę sobie i innym i nie udawajmy z uporem twardziela, że nic nam nie jest, kiedy leje nam się z nosa i drapie nas w gardle.

Jeśli czujemy się przeziębieni, to zostańmy parę dni w domu i nie dzielmy się zarazkami z kolegami z pracy, czy ze szkoły, bo prowadzi to do błędnego koła pod tytułem: fajnie, jestem już zdrowy. Ale zaraziłem ludzi, z którymi pracuję, więc zaraz oni pewnie zarażą mnie.