Według profesora Wiesława Kozaka z UMK w Toruniu, który zajmuje się badaniem temperatury ludzkiego ciała od kilkudziesięciu lat, mała jest jeszcze świadomość ludzi na temat gorączki.

Jak się okazuje za często sięgamy po środki farmakologiczne, nawet przy 37,2 stopniach C. A przecież gorączka ćwiczy i stymuluje nasz układ odpornościowy. To nic innego jak reakcja fizjologiczna na działanie czynnika, zazwyczaj patogenu, toksyny lub także elementu stresogennego. To reakcja regulowana i znana od początków ewolucji, powszechna w całym królestwie zwierząt.

Alarm naszego organizmu

Czy wysoka temperatura jest dobra

Nasz organizm alarmuje w postaci właśnie podwyższonej temperatury ciała, w wyniku kontaktu immunologicznego z wirusem bądź bakterią. Odruchowo sprawdzamy temperaturę dotykając czoła policzkiem lub dłonią. Odczuwając różnicę temperatur możemy określić czy mamy do czynienia z gorączką, czy też nie. Jak twierdzi profesor Kozak, dzieje się tak, ponieważ mózg bardziej rozprasza ciepło, dopływające do niego z organizmu i oddaje je na zewnątrz przez powłoki skórne w przeciwieństwie do tego, co się dzieje na obwodzie. Wtedy naczynia odprowadzające krew z mózgu na twarz i czoło rozkurczają się, i oddają to ciepło.

Jak się okazuje, wyższa temperatura ciała pobudza do aktywności nasz układ immunologiczny. Dążąc do osiągnięcia jak najlepszej odporności, powinniśmy trenować stale ten system. Take zadanie ma właśnie między innymi gorączka.

 

Zbyt szybkie zbijanie gorączki może okazać się niebezpieczne dla zdrowia

szybkie zbijanie gorączki

Wśród społeczeństwa panuje ogólny niepokój, jeśli zwłaszcza u dziecka pojawia się gorączka. Od razu rodzice dążą do szybkiego zbicia temperatury, podając propagowane środki. Jednak, mimo że gorączka ustanie, nie zostaje zwalczona przyczyna, która ją spowodowała. Należy pamiętać, że temperatura, która wynosi 37,2 stopni Celsjusza nie jest gorączką, ani nawet stanem podgorączkowym. Sięganie wówczas po środki farmakologiczne to zły wybór.

Oczywiście należy ochraniać wtedy przede wszystkim głowę, stosując zimne okłady, zwłaszcza u dzieci. Najlepiej chłodzić czoło i szyję przykładając ręcznik zanurzony w wodzie o temperaturze 20-25 stopni. Okład nie powinien być lodowaty, ponieważ skutek będzie wtedy zupełnie odwrotny.

Jak pokazują badania zespołu profesora Kozaka, coraz więcej osób, zwłaszcza w wieku od 50-55 lat, w czasie infekcji czy choroby zupełnie przestaje gorączkować. Ma to miejsce, dlatego, ponieważ organizm od dawna nauczył się, że w trakcie pojawienia się gorączki, podany został natychmiastowo środek na jej zbicie. Fachowo nazywa się to w fizjologii diastezją gorączkową, inaczej nabytym syndromem bezgorączkowym. Korzystanie z tych środków z jednej strony daje komfort osobie chorującej, bo przy okazji uśmierza również inne dolegliwości, ale równocześnie pozbawia go tych wszystkich elementów obronnych w organizmie, które powinny się pojawić, ale na skutek leków nie występują.

Jak wyjaśnia profesor, gorączka nie jest uznawana za chorobę, ale traktowana, jako symptom i reakcja na wtargnięcie czynnika patogennego. Nie popadajmy zatem w fobie gorączkową. Bardziej zaniepokoić powinien nas jej brak, ponieważ świadczyć on może o źle funkcjonującym układzie immunologicznym.